Jak być produktywnym, kiedy nic się nie chce?

by - 11/18/2016

Cześć! :)
Każdy z nas ma czasem taki dzień, że cały świat jest niesprawiedliwy, jedyne na co mamy ochotę to schować się pod kołdrę i już nigdy stamtąd nie wychodzić. I zazwyczaj właśnie wtedy mamy najwięcej do zrobienia. Nie do końca wiadomo dlaczego jest nam źle, wytrąca nas z równowagi jedna, mała rzecz, czyjeś słowa, jakiś zapach, dźwięk czy przedmiot. I potem bardzo ciężko jest tę równowagę z powrotem złapać.
Ostatnio plan mojego dnia pęka w szwach. Ciąglę coś robię, gdzieś biegam, czasem brakuje czasu, żeby w spokoju usiąść i wypić herbatę. I przytłoczona niesprawiedliwością świata, przygotowując się do 11 kolokwium od początku roku (tak, w 1,5 miesiąca właśnie taki wynik), podczas gdy znajomi mieli jedno czy dwa, popadam w okropne zmulenie i niemożność wzięcia się do pracy. Jak sobie radzę z takimi dniami? Już opowiadam :)

1. Po prostu wstań i zacznij robić to co masz do zrobienia. 

Wiem, brzmi abstrakcyjnie. Bo właśnie to jest najtrudniejsza część. Ale zazwyczaj staram się ograniczyć wszystkie moje zadania to tych, które koniecznie muszę zrobić dziś, bo na przykład jutro mija termin, czy świat się zawali jeśli tego nie zrobię. Sama osobiście zawsze zaczynam od posprzątania miejsca pracy, ponieważ nienawidzę uczyć się w bałaganie. Cały pokój może być zawalony, ale moje biurko musi być w stanie idealnym. Robię herbatę, czy inny napój, zapalam świeczki i jestem gotowa do pracy.



2. Zadaniowe karteczki.

Zawsze wypisuje sobie na karteczce samoprzylepnej co mam do zrobienia. W memobooku zawsze wszystko mam wyszczególnione, ale taką karteczkę przyklejam sobie gdzieś w widocznym miejscu żebym widziała co mam do zrobienia. Jeśli mam dobry dzień do pracy też to robię, gdyż bardzo ułatwia mi to organizację.



3. Weź do pracy rzecz, która poprawia Ci nastrój. 

W moim przypadku jest to czekolada lub jakieś owoce. Można też włączyć muzykę, o ile nie rozprasza ona uwagi, włączyć serial (ale nadal skupić się na pracy), czy zapalić świeczki. Uwielbiam pracować w ciszy, nie wyobrażam sobie uczyć się przy muzyce, ale czasem po prostu włączam jedną z moich ulubionych piosenek, co trochę mnie resetuje i pozwala na "oczyszczenie" umysłu. Czasem przed rozpoczęciem pracy robię trening, lub ćwiczę chociaż chwilę, żeby rozbudzić się i dostarczyć organizmowi trochę endorfin. Ta metoda jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.

4. Wyłącz wszystkie rozpraszacze.

Często mam tak, że wezmę się do pracy, ale co 10 minut sprawdzam instagrama, odpisuję na messengerze, potem jeszcze snap i znów instagram, bo może w międzyczasie coś nowego się pojawiło. Prawda jest taka, że jeśli już siądziemy do pracy i powiedzmy porobimy zadania przez 20 minut, potem się wdrożymy i już jakoś leci. Przerywanie nie sprzyja nawet w najlepszy dzień, a w najgorszy prowadzi do tego, że całe wstawanie żeby wziąć się do pracy traci sens i to osiągnięcie spełza na niczym. Zawsze kiedy mam dużo do zrobienia po prostu zamykam laptop i przede wszystkim fejsa i tumblra, wi-fi w telefonie także zostaje wyłączone i dopiero siadam do pracy. Jeśli ktoś potrzebuje coś naprawdę ważnego- zadzwoni. Świat się nie zawali, a ty w spokoju wykonasz swoje obowiązki.

5. Nie wymagaj od siebie za dużo. 

Czasem mamy za dużo do zrobienia, a zbyt mało czasu na to wszystko. Kiedy wracam z uczelni o 18, a mam do zrobienia jeszcze 150 zadań z chemii, biologię do przeczytania i przygotowanie się do kolejnego kolokwium, sama myśl o tym paraliżuje mnie. W rezultacie nie robię nic. Dlatego czasem odpuszczam i robię tylko to, co jest dla mnie najważniejsze danego dnia. Jeśli wiem, że nie wyrobię się tak, żeby jeszcze danego dnia się wyspać, zmniejszam ilość zadań lub odpuszczam jakiś punkt z mojej listy. Mogę to spokojnie nadrobić wtedy, kiedy będę miała więcej chęci do pracy. Ta metoda działa szczególnie wtedy, kiedy sam możesz organizować swoją naukę i jej czas. Akurat ja mam tę wygodę i wracam wcześniej do rodzinnego miasta i nadrabiam zaległości z całego tygodnia.

Człowiek jest tylko człowiekiem i czasem ma prawo mieć gorszy dzień. Pamiętajcie, nie jesteście cyborgami!

Pozdrawiam,
Weronika :)

You May Also Like

0 komentarze